Ale jak to nie przeczytałaś żadnej książki?

Stało się. Styczeń 2017 ma się ku końcowi, a ja nie przeczytałam ani jednej książki. Chciałam ogłosić z tego powodu żałobę narodową, ale… po co?

źródło: pixabay.com

O mojej miłości do książek wiedzą chyba wszyscy bliżsi i dalsi znajomi. Właściwie wystarczy wejść do mojego pokoju, żeby to odkryć, więc nie jest to specjalnie trudne. I tu nagle okazuje się, że przez 28 dni nowego roku nawet jednej książki z półki nie przeczytałam… Choć z jednej strony niepodobne to do mnie, to z drugiej… Nie ma w tym nic złego.

Bo nie oznacza to wcale, że mój styczeń był nieproduktywny i nudny. Obejrzałam sporo fajnych seriali, wśród nich The Crown, zdałam ostatnią w swoim życiu sesję, wyprowadziłam się z Katowic i wróciłam na stare śmieci, skończyłam staż… Długo by wymieniać. Na książki wieczorami nie znalazłam już czasu i okazuje się, że da się bez nich całkiem normalnie funkcjonować.

Książki, blog – to wszystko jest dobry dodatek do normalnego życia, ale trzeba wiedzieć co postawić na pierwszym miejscu. Póki co, życie pozablogowe i pozaksiążkowe pochłaniało mnie o wiele bardziej.

Ale w lutym mam nadzieję, że na książkę (a może i ze 4) znajdę czas. I że będę mogła się z Wami podzielić swoimi opiniami na ich temat.

  • Ja przeczytałam jedną i dobrze mi z tym bo była naprawdę dobra. Już dawno przestałam się przejmować statystykami i podobnymi rzeczami. Nadal lubię czytać , a to, że robię to rzadziej jest tylko i wyłącznie moją sprawą. Podobnie jak Ty miałam też sesję. Przy okazji gratuluję ukończonego stażu. Książki, blog – to wszystko jest dobry dodatek do normalnego życia, ale trzeba wiedzieć co postawić na pierwszym miejscu. Święte słowa.

  • W tamtym roku też miałam chyba ze 3 miesiące bez żadnej książki. Ale tez nie było to moim problemem. Po prostu miałam na głowie co innego :]