[Książka] #272 Andy Weir „Marsjanin”

Staram się unikać takich sytuacji, ale w tym wypadku jakoś tak wyszło… Najpierw zobaczyłam film, a dopiero potem zdecydowałam się na książkę. Okazało się jednak, że historia opowiedziana przez Weira jest tak ciekawa, że Marsjanin urzekł mnie po raz kolejny.

Andy Weir "Marsjanin", wyd. Akurat, 2014
Andy Weir „Marsjanin”, wyd. Akurat, 2014

Mark Watney razem z całą załogą znajduje się na Marsie. Jednak kiedy na Czerwonej Planecie zaczyna szaleć burza, misja zostaje przerwana. Mark odłącza się jednak od grupy, która przekonana jest, że mężczyzna zginął i z wielkim żalem pozostawia go na Marsie. Po ich odlocie okazuje się jednak, że mężczyzna przeżył. Zaczyna się walka…

Ta książka niewątpliwie należy do jednych z najlepszych, jakie miałam okazję czytać w tym roku. Nie zmienia tego nawet fakt, że już wcześniej znałam jej fabułę (film jest w miarę dokładną ekranizacją). Autorowi udało się bowiem stworzyć historię z olbrzymim potencjałem, która poza warstwą fantastyczną, niesie w sobie także sporo prawd o naszej ludzkiej egzystencji.

„Może na­pi­szę opi­nię klien­ta. „Za­bra­łem go na po­wierzch­nię Mar­sa i prze­stał dzia­łać. 0/10”.”

Watney zostaje bowiem postawiony przez wyzwaniem, którego nikt z własnej woli chyba by się nie podjął. Ma przetrwać zupełnie sam na obcej planecie, bez gwarancji, że kiedykolwiek znajdzie się ktoś gotowy mu pomóc. I w tej sytuacji dowiadujemy się sporo nie tylko o nim, ale również o nas samych. Nie ma bowiem chyba czytelnika, który w trakcie tej lektury nie zadawałby sobie pytania jak on zachowałby się, gdyby jakimś cudem stanął na miejscu astronauty. I przynajmniej w moim przypadku te rozważania nie należały do najbardziej optymistycznych…

Oprócz takich rozważań, książka jest oczywiście także przede wszystkim pasjonującą i wciągającą lekturą. Autor zadbał o to, żeby czytelnik w trakcie lektury nie musiał narzekać na nudę i znużenie, co oznacza, ni mniej, ni więcej, kolejne kłopoty dla Watneya. Sporo jest tu więc zwrotów akcji i momentów, które burzą cały, misternie ułożony plan w głowie czytelnika. W połączeniu z sprawnym piórem i dużą dawką humoru daje to połączenie, które zaspokoi naprawdę wymagających czytelników.

„Nie mając pola magnetycznego, Mars nie ma żadnej ochrony przed promieniowaniem słonecznym. Jeśli byłbym na nie wystawiony, dostałbym takiego raka, że jeszcze ten rak miałby raka.”

Historia opowiedziana przez Weira wydaje się być nieprawdopodobna i osadzona mocno w nurcie sci-fi. Ludzie nie potrafią przecież nawet dostać się w pobliże Marsa, a co dopiero zakładać na nim stacje badawcze… Ale musimy pamiętać, że lądowanie na Księżycu też pozostawało w strefie marzeń, aż w końcu to marzenie się ziściło. Tak więc, czy gdyby to, co Weir opisał w swojej książce, stało się prawdą… Czy myślicie, że jesteśmy gotowi na taką walkę?

  • Też właśnie dbam by pierwsza była książka a potem film, ale tutaj o dziwo bardziej ciągnie mnie do filmu. No zobaczymy co będzie pierwsze. 😉

    • I jedno i drugie warto poznać 😉 Kolejność nie jest aż taka ważna!

  • A ja zachowałam właściwą kolejność 😉 Książka była świetna, ale film też zrobił na mnie dobre wrażenie 😀

    • Ja bym pewnie zachowała, ale mój facet uwielbia oglądać filmy… A ja nie nadążam czytać książek 😛

  • A ja nie widziałam ani filmu ani też nie czytałam książki. Średnio przepadam za sci-fi, aczkolwiek daję od czasu do czasu szansę książkom tego gatunku, pod warunkiem, że zyskują wyłącznie dobre opinie. Zaintrygowałaś mnie i trochę mi namieszałaś 🙂 Będę musiała rozważyć przeczytanie tej powieści jeszcze raz. Może się skuszę.
    Podziwiam natomiast Twoją odwagę sięgania po książkę po obejrzeniu filmu. Ja zrobiłam tak tylko raz i skończyło się to niedoczytaniem książki 😀

    • Ja nie mam z tym żadnego problemu, książka to książka, film to film 😉

  • Film był świetny, książkę mam i jestem w trakcie czytania. Jakoś cały czas mam ten film przed oczami 😉

    • Trudno uciec od tego, ale specjalnie mi to nie przeszkadzało.

  • Mam tą lekturę u siebie, ale wciąż nie mogę się za nią zabrać 😉 Na film pewnie się nie namówię, ale za książkę kiedyś w końcu się wezmę 😉

  • Książka czeka na półce i mam nadzieję, że mnie oczaruje.

    • Jak nie przeczytasz, to się nie przekonasz 😉

  • a ja często miewam tak, że najpierw obejrzę film, potem dowiaduję się, że jest na podstawie książki, następnie sięgam po książkę 😉 Marsjanin ani nie oglądałam, ani nie czytałam, chociaż w najbliższym czasie mam zamiar zrobić jedno i drugie 🙂

  • To jest właśnie ta książka, której filmowa okładka skutecznie zniechęca mnie do przeczytania. Tematyka książki jednak nie do końca mnie przekonuje.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

  • Nie widziałam filmu, książkę uwielbiam 😉 Zdecydowanie najlepszym jest kreacja głównego bohatera 😉 Mnie najbardziej rozbawiło, kiedy ludzie na ziemi zastanawiali się, o czym myśli, a on myślał o Aquamanie 😛

    Pozdrawiam.

  • takijestswiat.blogspot.com

    Najpierw w planach mam książkę, film planuję na później 🙂

  • widziałam film. mega cudowny wspaniały. książke też muszę czytnąć:)

  • Mam ją już u siebie, tylko czasu na czytanie brak 🙂

  • Nie wiem, czy skuszę się na książkę, bo ostatnio z moim wolnym czasem kiepściutko, ale film chętnie bym obejrzała.

  • Moooooooooże kiedyś przeczytam. A film bardzo mi się podobał. 🙂

  • Wciąż nie widziałam filmu, ale czytałam i naprawdę byłam pozytywnie zaskoczona, książka jest zabawna, a jednocześnie dość dramatyczna. Lubię czasem sięgnąć po sci-fi, czy w to w książce, czy w filmie 🙂

    Pozdrawiam.

  • Cóż, ja po książki z nurtu sci-fi raczej nie sięgam dobrowolnie, bo to zupełnie nie mój klimat, jednakże „Marsjanin” jest tak niesamowicie promowany, że aż mi dziwnie, że jeszcze go nie przeczytałam 😉

  • Uwielbiam <3 Kocham Marka 😀 Słyszałam, że wiele rzeczy, które są opisane w tej książce nie są prawdą, ale ani trochę mi to nie przeszkadza 😉 Humor Marka wszystko mi wynagradza.
    Pozdrawiam

  • Też widziałam najpierw film, za książkę się jeszcze nie zabierałam ;>

  • Ja miałam tak samo. Wybrałam się do kina i kilka dni później zabrałam się za książkę i tak jak Ty przepadłam. Zakochałam się w Marku i jego podejściu do życia. Znakomita książka!

  • Książki Scarlett

    Ktoś mi kiedyś opowiadał, że jak trwał wyścig kosmiczny, to Rosjanie wysyłali ludzi w kosmos w niedopracowanych skafandrach. Ponoć są nagrania, jak ludzie zaczynają się dusić i jęczą z bezsilności, próbując wezwać pomoc, a zamiast tego słyszą, że zostaną bohaterami i powiemy rodzinie, że ich kochałeś. Jakie to musi być straszne, umierać w tak niezbadanej przestrzeni, którą jest kosmos, a jednocześnie jedyne oparcie, mówi ci, że pozdrowią bliskich.