[Książka] #213 Sue Monk Kidd „Opactwo świętego grzechu” PRZEDPREMIEROWO

Sue Monk Kidd to autorka znana w Polsce z takich powieści jak Sekretne życie pszczół czy Czarne skrzydła. Książki te zbierały same pozytywne opinie, wzbudzając nieskrywany zachwyt w polskich czytelnikach. Opactwo świętego grzechu, kolejna książka Kidd ma spore szanse na to, by powtórzyć sukces dwóch pozostałych.

opactwo
Sue Monk Kidd „Opactwo świętego grzechu” wyd. Literackie, 2015

Wydawałoby się, że Jessie Sullivan nie powinna mieć żadnych powodów do narzekania: ma kochającego męża i cudowną, dorosłą córkę. Jednak Jessie żyje w poczuciu męczącej stagnacji, kiedy więc jej matka odcina sobie palec… tasakiem, kobieta wyrusza na wyspę swojego dzieciństwa, by tam, w domku obok zakonu benedyktynów, zająć się matką i poszukać radości życia. Czy znajdzie ją w miłości do jednego z zakonników?

PREMIERA: 8 października 2015

Nie miałam dotychczas okazji zapoznać się z twórczością Sue Monk Kidd, Opactwo świętego grzechu mogło więc zarówno mnie zachwycić, jak i sprawić, że nie sięgnę już po żadną z powieści Autorki. Miałam obawy, czy jej sposób snucia narracji będzie mi odpowiadał na tyle, żeby dobrnąć do końca historii, która właściwie jest przewidywalna i dość oczywista. Okazało się, że totalnie przepadłam.

Moje zachwyty nad książką muszę zacząć od niezwykłego klimatu, jaki udało się stworzyć pisarce w swojej powieści. Niewielka wyspa leżąca u wybrzeży Karoliny Północnej, na której życie toczy się ustalonym rytmem, z klasztorem jako centrum kultu celtyckiej świętej Senary – kobiety, która zanim została świętą, była syreną. Jej kult kumuluje się wokół tronu syreny, stojącego w klasztorze.  To sprawia, że Opactwo świętego grzechu czyta się niczym baśń, dodaje książce klimatu tajemniczości…

Nie tylko jednak miejsce, w którym toczy się akcja wpływa na przyjemność zapoznawania się z tą powieścią. Autorce udaje się opowiadać w zasadzie dość proste i przewidywalne scenariusze w niezwykle ciekawy i intrygujący czytelnika sposób, na co wpływają oczywiście szczegóły. Kult Senary, niebanalne postacie drugoplanowe, rodzinna tajemnica w tle – to wszystko sprawia, że książkę Kidd czyta się z wielkim zainteresowaniem i uwagą, co wcale nie zdarza się tak często w przypadku powieści obyczajowych. Szczególnie ciekawe jest obserwowanie skomplikowanych relacji, które łączą Jessie z matką, a także relacji pomiędzy matką Jessie a jej przyjaciółkami z wyspy, ich rytuałów, ale także siły, z jaką każda z nich walczy o szczęście i zdrowie pozostałych.

Autorka przedstawiła ciekawy, autentyczny portret psychologiczny Jessie. Pokazała motywy, które decydowały o jej zachowaniu, przedstawiła jej dzieciństwo – to wszystko sprawia, że bohaterka wydaje się być realną osobą, która jednak nijak nie pasuje do stereotypowych wyobrażeń. Dzięki temu mamy możliwość nie tylko ją poznać, ale i spróbować zrozumieć czy też ocenić jej postawę. Sam portret jest zaś zarówno dokładny, pełny, jak i wciągający – nie zanudzimy się, wczytując się w historię ani opisy uczuć Jessie.

Jeśli chodzi o sam wątek miłosny, to najbardziej spodobało mi się podzielenie narracji między Jessie a zakonnika Thomasa. Dzięki temu poznajemy rozterki, które każde z nich musiało przetrawić, obawy, które każde z nich miało w swoim sercu. To uwiarygodnia całą historię, sprawia, że łatwiej jest nam wczuć się w uczucia każdego z bohaterów, zastanawiamy się, jakich wyborów dokona każdy z nich. Nie ma tu prób usprawiedliwiania czy też potępiania decyzji, nie ma snucia domysłów – jest po prostu przedstawienie konkretnej historii, natomiast opinię Autorka zostawiła swoim czytelnikom.

Sue Monk Kidd w swojej książce porusza temat zakazanej miłości, eutanazji oraz olbrzymich wyrzutów sumienia, które potrafią zaważyć na całym naszym dalszym życiu. Pokazuje, jak ważna jest prawda i umiejętność dzielenia się nią z najbliższymi. Przy okazji daje nam również trochę bajkowego klimatu tajemniczej wyspy. Naprawdę warto przeczytać.

Za możliwość zapoznania się z książką dziękuję wydawnictwu Literackiemu i portalowi DużeKa.

  • Trochę się obawiam tej książki. Coś musi być ze mną nie tak, bo bestsellerowe „Sekretne życie pszczół” mnie nie zachwyciło. Z tą książką też poczekam, poczytam kilka recenzji i może się skuszę 🙂 Pierwsza pozytywna już jest – dzięki Tobie 🙂

    • „Sekretnego życia” nie czytałam, jestem za to świeżo po lekturze „Czarnych skrzydeł” i również jestem zachwycona.

  • Mała Pisareczka

    Jestem w trakcie czytania 😀

  • Weronika Walter Tomala

    Przeczytałam 😉 Przyznam, że „Czarne skrzydła” i „Sekretne życie pszczół” podobały mi się bardziej, ale „Opactwo” ma w sobie coś nietuzinkowego, taką odmienność, która skłania d tego, by powiedzieć, że książka jest warta polecenia. Mnie naprawdę pochłonęła.

    werka777

    • „Czarne skrzydła” są trochę inne, to fakt. Ale obie książki mi się podobały 🙂 O „Czarnych…” napiszę za jakiś czas 🙂

  • ruderude

    Nie miałam okazji jeszcze dorwać w swoje łapki tej książki, natomiast ostatnio zaczęłam czytać „Czarne skrzydła” tej autorki i niestety utknęłam mniej więcej w połowie i jakoś nie bardzo mam siłę się z tego miejsca ruszyć 😐 daje jej i sobie chwilę na odpoczynek, a później podejście drugie 😀 Ale widzę, że Ciebie zachwyciły i „Czarne skrzydła” i „Opactwo..” 😀

  • Caroline Livre

    Sama mam również w planie lekturę tej książki. Do tej pory tak samo nie miałam styczności z tą autorką, ale po Twojej recenzji liczę na to, że się nie zawiodę 😀

    • Ja też mam nadzieję, że będziesz zadowolona z spotkania.

  • Agata

    Nie słyszałam o książce, ale wydaje się być niesamowita. Nie spotkałam się jeszcze z takim pomysłem na fabułę. Trochę obawiam się tej przewidywalnosci. Jednak skoro piszesz, że „przepadlas”, to warto dać jej szansę 🙂

    Mini-book-review.blogspot.com

    • Ja ostatnio co do połowy książek wysnuwam zarzut przewidywalności – chyba za dużo czytam 🙂

  • Czytałąm kilka recenzji, że ta książka jest nieco słabsza od dwóch pozostałych, więc nieco się obawiam lektury. mam wysokie wymagania 😉
    Natomiast skoro tak Cię zachwyciła, to pomyśl co będzie po lekturze poprzednich powieści 😉

    • Myślę, że ona nie jest słabsza, tylko inna – „Czarne skrzydła” zachwyciły mnie równie mocno, ale są po prostu inne.

  • Brzmi bardzo ciekawie i chyba skuszę się na tę książkę, chociaż przyznam, że najpierw wolałabym przeczytać ”Sekretne życie pszczół”.

    • Muszę kupić koniecznie, będę miała fajną kolekcję 🙂

  • Po lekturze „Sekretnego życia pszczół” wiedziałam, że prędzej czy później sięgnę po kolejną książkę Sue Monk Kidd, dlatego „Opactwo świętego grzechu” stoi już na półce 🙂 Liczę na to, że urzeknie mnie tak samo jak poprzednia jej pozycja.

    • A ja muszę kupić koniecznie „Sekretne…”

  • Poznawanie twórczości tej autorki planuję rozpocząć od „Czarnych skrzydeł”, których tematyka wydaje mi się nieco bliższa mojemu sercu 🙂 Muszę jednak przyznać, że intryguje mnie wspomniany przez Ciebie klimat wysepki i opis relacji łączących jej mieszkańców 🙂

    • To chyba cecha charakterystyczna wszystkich jej książek – „Czarne skrzydła” też świetnie opisują relacje i otoczenie 🙂

  • Zapowiada się wartościowa książka. Jeszcze nie czytałam żadnej powieści autorki, muszę wreszcie sięgnąć po jakąś 🙂

  • Katarzyna Nowak

    Najbardziej w książkach lubię tajemnice, dlatego z chęcią zapoznam się z tą. Jeszcze nie znam nic tej autorki, a czuję i widzę, że ma potencjał 🙂

  • Do tej pory nie czytałam niczego tej autorki. Widzę, że czas to zmienić 🙂

  • Ewelina Białek

    Pomimo, że przeczytałam „Czarne skrzydła” i byłam zachwycona to na tę książkę nie mam aż tak wielkiej ochoty. Spotykam naprawdę różne opinie na jej temat i może to jest to… Pewnie kiedyś przeczytam, ale na razie wolałabym „Sekretne życie pszczół” tej autorki 🙂

    Pozdrawiam 🙂 Przy gorącej
    herbacie

  • Agnieszka K.

    Cieszę się, że przeczytałam Twoją recenzję 🙂 Bardzo lubię twórczość S.M Kidd, „Czarne skrzydła” mnie oczarowały „Sekretne życie pszczół” mniej, jednak to wartościowa i godna polecenia książka napisana nieszablonowym językiem, ta książka po prostu smakuje 🙂 o „Opactwie świętego grzechu” czytałam niepochlebne opinie i zaczęłam się martwić 😉 Po Twojej śmiem przypuszczać, że książka jednak przypadnie do mojego gustu i kolejny raz docenię talent i kunszt tej pisarki 🙂 Pozdrawiam ciepło 🙂