[Film] #36 „Marsjanin” reż. Ridley Scott

Muszę przyznać, że Marsjanin chodził za mną od dawna, ale niestety dość długo nie składało się na jego obejrzenie – bywa. Na szczęście udało mi się to nadrobić i nie będę ukrywać, że jestem zadowolona z tego domowego seansu.

marsjaninW czasie misji na Marsie dochodzi do burzy. W wyniku splotu nieszczęśliwych wydarzeń Mark zostaje sam na czerwonej planecie. Mimo znikomych zapasów, zerwanej łączności z Ziemią i beznadziejnej sytuacji, astronauta stara się przetrwać w trudnych warunkach. Tymczasem na Ziemi pracownicy NASA próbują znaleźć sposób, by sprowadzić Marsjanina do domu.

Uwielbiam wszelkie filmy, których akcja dzieje się w kosmosie – wystarczy spojrzeć na pełne entuzjazmu recenzje Grawitacji czy Interstellar. Pewnie dlatego od razu zwróciłam uwagę na najnowszy obraz Ridleya Scotta. Okazało się, że i w tym wypadku miałam dobre przeczucia, choć nie do końca jest to film, jakiego się spodziewałam.

Oczywiście, znajdziecie tutaj olbrzymią dawkę heroizmu, walki z przeciwnościami losu, momentów trudnych, zakrawających wręcz na beznadziejne i (z pozoru) pozbawione wyjścia. Matt Damon stworzył postać niezwykle odpornego na przeciwności losu, wszelkie trudności mężczyzny, który mimo znalezienia się w sytuacji nie do wyobrażenia nie traci hartu ducha i – co chyba dla tego filmu najważniejsze – poczucia humoru.

Choć bowiem Marsjanin to film traktujący o trudnej sytuacji, to niejednokrotnie w czasie seansu zdarzało mi się wybuchnąć perlistym śmiechem. Znajdziemy tu bowiem wiele zabawnych sytuacji, dialogów, rysów charakteru głównych postaci… Jeśli dodatkowo mamy wiedzę fizyczną, odrobinę wiedzy związanej z kosmosem, to niektóre absurdy pokazane w filmie śmieszyć nas będą dodatkowo.

Na szczęście nie powodują one jednak, że film traci w oczach specjalnie dużo. To ciągle przede wszystkim nakręcone z wielkim rozmachem dzieło, w którym efekty specjalne i wszystkie generowane komputerowo sceny zapierają dech w piersiach. Najpiękniejsza jest oczywiście Ziemia, pokazywana z perspektywy kosmosu, ale wizualizacje Czerwonej Planety również wywierają na widzu niemałe wrażenie.

Kiedy dodamy do tego świetną grę aktorską – szczególnie Matta Damona, który świetnie pokazał zmiany zachodzące w psychice jego bohatera – to chyba nie muszę Was specjalnie przekonywać, że Marsjanin jest obrazem, któremu warto poświęcić trochę czasu. Jeśli dodatkowo lubicie kosmiczne klimaty to tym bardziej nie powinniście zwlekać, ale jak najszybciej zapoznać się z nominowanym do Oscara filmem Scotta.

  • Dominiko, zachęciłaś mnie, a to nie zdarza się często 🙂 Poza tym to chyba jeden z filmów, które mogę spokojnie obejrzeć z mężem i on nie zaśnie 🙂

    • Na pewno, trudno zasnąć, bo film mocno przykuwa uwagę.

  • Kolejna dość pozytywna i zachęcająca recenzja, ale za każdym razem czuję, że mnie ten film by się nie spodobał.

    Pozdrawiam 😉

  • Akurat obejrzałam wczoraj 😉 „Chcesz go wysłać w kosmos pod plandeką?” :))

    • Niektóre teksty są powalające 😉

  • Książkę przeczytałam z przyjemnością, do ekranizacji mam awersję, ale może jeśli chodzi o ten film się przełamię.

  • Czytałam książkę i bardzo mi się podobała. Widziałam film i też wywarł na mnie całkiem dobre wrażenie. I książkę i film wszystkim mocno polecam 🙂